Dom, który zbudował Jack

reż.: Lars von Trier | Dania, Francja, Niemcy 2018 | thriller 155'

„Dom, który zbudował Jack” to podszyte czarnym humorem, długo oczekiwane dzieło Larsa von Triera, reżysera „Nimfomanki”, „Antychrysta” i „Melancholii”. W rolach głównych Matt Dillon, Uma Thurman, Riley Keough oraz Bruno Ganz. Tytułowy Jack to nowa postać w popkulturowym klanie psychopatów, obok Kuby Rozpruwacza, Dextera czy Hannibala Lectera. Mistrz światowego kina pokazuje kilkanaście lat z życia seryjnego mordercy, piekielnie inteligentnego perfekcjonisty, pełnego sprzeczności, słabości i drobnych natręctw. Jack jest estetą, wielbicielem malarstwa,
architektury, poezji i wycieczek na łono natury. Zabójca patrzy na swoje zbrodnie jak na mroczne dzieła sztuki. Jaki kształt nada swojej zbrodni doskonałej?
Trier nakręcił wiele filmów o dobrych kobietach („Przełamując fale”, „Tańcząc w ciemnościach”). Tym razem postanowił opowiedzieć o złym mężczyźnie, sięgając po motywy z malarstwa Francisa Bacona, poezję Williama Blake’a i muzykę wybitnego pianisty
Glenna Goulda. Poprzez postać mrocznego estety Lars von Trier obśmiewa społeczną hipokryzję i demaskuje mechanizmy politycznej poprawności. „Dom, który zbudował Jack”
to prowokacyjne, śmiałe, pełne wizualnych pomysłów kino poszukujące odpowiedzi na pytanie o naturę dobra i zła.


GŁOSY PRASY
Szalone, bluźniercze, poetyckie. (…) Stworzone w całkowitej wolności. Rodzaj kina, od jakiego odwykliśmy. Zapada w pamięć.
Gazeta Wyborcza
Przerażający. Wstrząsający. Doskonały. W żadnym ze swych dotychczasowych dzieł
twórca „Melancholii” i „Przełamując fale” nie posunął się tak daleko: przesunął granice zarówno twórczej wolności jak dostępu do stanu własnego umysłu.
IndieWire
Mocny. Bezkompromisowy. Zapomnijcie o politycznej poprawności.
The Hollywood Reporter
Von Trier śmieje się z każdego widza, który najpierw próbuje krytykować ekstremalne środki stosowane w jego kinie a później z niecierpliwością oczekuje wybuchających głów i morderczego finału.
Na Ekranie
Nie ma złudzeń, że von Trier zrobił film, w którym artysta schodzi w kolejne kręgi piekła, o sobie i dla siebie.
Popmoderna
W "The House That Jack Built" von Trier zbudował fascynujący labirynt kontekstów i odniesień, do których krytyka filmowa i naukowcy humaniści będą wracać latami.
Nawet jeśli to podróż do piekła z biletem w jedną stronę.
Filmaster

REŻYSER O FILMIE
USA, lata 70. Śledzimy Jacka, niezwykle inteligentnego człowieka, popełniającego pięć morderstw, które czynią go seryjnym mordercą.
Tę historię poznajemy z punktu widzenia Jacka. Każda z tych zbrodni jest dla niego swoistym dziełem sztuki, choć oczywiście jego dysfunkcja czyni normalne życie problematycznym.
Pomimo, że policyjne dochodzenie zatacza wokół niego coraz ciaśniejsze kręgi (co jednocześnie stresuje Jacka, ale i prowokuje go do kolejnych działań) decyduje się on, wbrew wszelkiej logice, na coraz ryzykowniejsze akcje. Celem jest ostateczne dzieło sztuki: kolekcja wszystkich morderstw wystawiona w domu, który Jack sam zbudował.
W trakcie opowieści, dzięki rozmowom z tajemniczym Verge, dowiadujemy się, co Jack myśli o sobie, swoich problemach i jaki ma pogląd na świat. To groteskowa połączenie sofistyki, dziecinnego użalania się nad sobą i dogłębnego objaśniania niebezpiecznych i trudnych aspektów zabójstw.
„Dom, który zbudował Jack” to mroczna i niepokojąca historia, w której jednak nie brakuje momentów filozoficznych i humorystycznych. 

Do pobrania